-Otworzyć?- zapytał szeptem, aby nieznajomy za drzwiami nic nie usłyszał.
-Jeśli możesz- odpowiedziałam równie cicho co on. Walenie w drzwi się ponowiło, tym razem z większą siłą dlatego ponagliłam Marcela ręką, aby wariat za drzwiami ich nie wyłamał. Marcel uchylił je lekko i wyłupił oczy ze zdziwienia.
-Harry? Co ty tu robisz?- zrobiło mi się gorąco na te słowa. Po co on tu do cholery przychodzi?
-To samo pytanie mógłbym zadać tobie- odszczekał na siłę wpychając się do pokoju.
-To chyba nie jest dobry pomysł, Zoe nie najlepiej się czuje- poinformował brata blokując mu drogę.
-Zejdź mi z drogi Marcel, muszę się z nią zobaczyć- pchnął jego rękę, która stała mu na drodze.
-Harry, po co tu przyszedłeś?- załkałam łapiąc się za bolącą głowę.
-Musiałem sprawdzić, czy nic ci nie jest
-Jak widzisz, dzięki twojej interwencji żyję. Dzięki za troskę i pomoc, ale teraz wolałabym zostać sama- odpowiedziałam. Niby nie chciałam, żeby tu przychodził, ale tak naprawdę potrzebowałam go tak samo jak Marcela. Nie chciałam przyznać tego przed samą sobą, ale był mi wtedy tak cholernie potrzebny. Może to przez, to ,że jestem napita? A może jestem mu wdzięczna za to co dla mnie zrobił? A może to dlatego, że uważam, że jest cholernie pociągający?
-Tak naprawdę nie chcesz żebym szedł prawda?- odpowiedział, jakby czytał w moich myślach. Nie odpowiedziałam nic, bo powiedział jedynie prawdę a ja nie chciałam go okłamywać.
-To, może ja zostawię was samych...żebyście.. mogli pogadać.. - gdy Marcel wypowiadał te słowa, można było wyczuć, że nie chce tego robić, ale również nie ma zamiaru wyganiać stąd Harrego ani przebywać w jego towarzystwie. Czy on się go boi?
Drzwi się zamknęły a ja podniosłam się z pozycji leżącej patrząc na Harrego.
-To, może ja zostawię was samych...żebyście.. mogli pogadać.. - gdy Marcel wypowiadał te słowa, można było wyczuć, że nie chce tego robić, ale również nie ma zamiaru wyganiać stąd Harrego ani przebywać w jego towarzystwie. Czy on się go boi?
Drzwi się zamknęły a ja podniosłam się z pozycji leżącej patrząc na Harrego.
-Więc po co chciałeś mnie zobaczyć?- zapytałam gdy usiadł na skraju łóżka. Księżyc święcił przez okno prosto na niego, przez co wyglądał jeszcze bardziej seksownie. Boże.
-Wybiegłaś zapłakana z akademika, ponieważ Niall chciał Cię zgwałcić to chyba wystarczający powód żeby się o kogoś martwić prawda? Właśnie po to tu przyszedłem.
-Wybiegłaś zapłakana z akademika, ponieważ Niall chciał Cię zgwałcić to chyba wystarczający powód żeby się o kogoś martwić prawda? Właśnie po to tu przyszedłem.
-Odkąd to jesteś taki troskliwy panie Styles?- Panie Styles? Matko chyba jest coś ze mną nie tak.
-A co z Niallem?- zapytałam szybko gdy ten zaczął się śmiać z doboru moich słów. Szybko spoważniał i zrobił obojętną minę.
-Wpierdoliłem mu- odpowiedział, jak gdyby nigdy nic.
-Co?! Jak to wpierdo.. pobiłeś?- alkohol w moich żyłach wciąż robił swoje.
-A co miałem puścić mu to płazem? Niech ma nauczkę, że mojej kobiety się nie dotyka- zakrył szybko usta dłonią gdy zdał sobie sprawę z tego co powiedział.
-Jak to twojej kobiety Harry?!- zaczęłam krzyczeć nie do końca wiedząc dlaczego.
-Nie jestem dziewczynką do zaklepania i do przelecenia, nie jestem twoją własnością- kontynuowałam moją wypowiedź gdy nic nie odpowiadał.
-Ale ja nie chce Cię przelecieć ani zaklepywać! Po prostu...
-Co po prostu Harry?! No co?!- wydarłam się coraz bardziej się do niego przybliżając.
-Nie wiem.. po prostu nie chce żeby ktoś Cię pragnął a tym bardziej dotykał- jego słowa zbiły mnie z logicznego myślenia. Mogę przypuszczać, że mówi to tylko dlatego, że chce się ze mną pieprzyć, ale wydawało mi się to w tamtej chwili strasznie pociągające.
-Harry, ty jesteś o mnie zazdrosny?
-Nie.. to znaczy, nie wiem. Wiem tylko, że Niall nie może cię mieć- powiedział to z takim spokojem, że wydawało mi się, że jest aniołem. Do tego jego cudowny wygląd sprawił, że miałam ochotę go pocałować.
Widząc, że go obserwowałam uśmiechnął się do mnie uroczo ukazując przy tym dołeczki.
Nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale zaczęłam coraz bardziej się do niego przybliżać a on do mnie. Gdy
zetknęłam się z jego różowymi ustami musnęłam je lekko, aby za chwilę przerodzić go w namiętny pocałunek. Wstałam z miejsca i usiadłam na nim okrakiem pogłębiając nasz pocałunek. Rozchyliłam lekko wargi a on nie tracąc czasu wsunął w nie swój język. Jęknął cicho kiedy pociągnęłam za końcówki jego poburzonych loków. Był to najcudowniejszy pocałunek i chciałam, aby trwał on jak najdłużej. Najprawdopodobniej nie doszłoby do niego gdyby nie to, że byłam nadal schlana, ale wtedy nie chciałam tego zmieniać.
Gdy miałam zamiar się od niego oderwać, aby zaczerpnąć trochę powietrza usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi. No nie! Odwróciłam się, aby zobaczyć kto jest sprawcą przerwania tak pięknej chwili i zamarłam widząc w drzwiach Marcela który trzymał na swoim ramieniu Lucy. Posadził ledwo trzymającą się na
nogach przyjaciółkę i spojrzał na nas zakłopotany. Miał powody.. siedziałam zasapana okrakiem na Harrym.
-Prze..przepraszam, już idę- wymamrotał. Widziałam jego zaszklone oczy.. dlaczego tak zareagował?
-Poczekaj, Marcel!- zeszłam szybko z Harrego i rzuciłam się pędem za nim. Nie do końca mi to wychodziło, bo się potykałam o własne kończyny, ale kiedy go dogoniłam złapałam go za ramię.
-Marcel przepraszam, że musiałeś to zobaczyć.. jest mi strasznie głupio, nie powinno do tego dojść, nie wiem co mnie podkusiło- znów zaczęłam ronić łzy. Niepotrzebnie go pocałowałam i mogłam nie dopuszczać, żeby Marcel wyszedł. Nie tak to miało wyglądać.
-Zoe, nie płacz.. nie musisz mi się tłumaczyć- wymusił lekki uśmiech i poszedł wzdłuż korytarza.
Gdy wróciłam do pokoju Harry siedział w tym samym miejscu na łóżku ze spuszczoną głową.
-Ja już pójdę- powiedział podnosząc się z łóżka i muskając mój policzek.
-Podobał mi się ten pocałunek- szepnął w moje ucho, aż mi ciarki przeszły.
Podniosłam ledwo żyjącą Lucy z podłogi i położyłam ją na łóżko, a sama zrobiłam to samo.
_______________________________________
O Boże, nie wierzę.. napisałam ten rozdział na takiej szybkości... bez pomysłu.. o ludzie ale lipa xd
Jak myślicie co będzie dalej? :D Czy Zoe któregoś z nich pokocha?
Wiecie co.. pracuje nad nowym zwiastunem, ale gify nie działają mi w programie ;c ehh
Mam do prowadzenia jeszcze konto Lucy na tt jak ktoś chce ;)
Obserwujcie mnie i bohaterów na tt (dajemy fb)
JEŚLI PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ZOSTAW KOMENTARZ!
PROSZĘ ZRÓBCIE MI PRZYJEMNOŚĆ I DOBIJCIE DO 60 KOMENTARZY *_*
No to tego.. do następnego! :))
Mary x.
Widząc, że go obserwowałam uśmiechnął się do mnie uroczo ukazując przy tym dołeczki.
Nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale zaczęłam coraz bardziej się do niego przybliżać a on do mnie. Gdy
zetknęłam się z jego różowymi ustami musnęłam je lekko, aby za chwilę przerodzić go w namiętny pocałunek. Wstałam z miejsca i usiadłam na nim okrakiem pogłębiając nasz pocałunek. Rozchyliłam lekko wargi a on nie tracąc czasu wsunął w nie swój język. Jęknął cicho kiedy pociągnęłam za końcówki jego poburzonych loków. Był to najcudowniejszy pocałunek i chciałam, aby trwał on jak najdłużej. Najprawdopodobniej nie doszłoby do niego gdyby nie to, że byłam nadal schlana, ale wtedy nie chciałam tego zmieniać.
Gdy miałam zamiar się od niego oderwać, aby zaczerpnąć trochę powietrza usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi. No nie! Odwróciłam się, aby zobaczyć kto jest sprawcą przerwania tak pięknej chwili i zamarłam widząc w drzwiach Marcela który trzymał na swoim ramieniu Lucy. Posadził ledwo trzymającą się na
nogach przyjaciółkę i spojrzał na nas zakłopotany. Miał powody.. siedziałam zasapana okrakiem na Harrym.
-Prze..przepraszam, już idę- wymamrotał. Widziałam jego zaszklone oczy.. dlaczego tak zareagował?
-Poczekaj, Marcel!- zeszłam szybko z Harrego i rzuciłam się pędem za nim. Nie do końca mi to wychodziło, bo się potykałam o własne kończyny, ale kiedy go dogoniłam złapałam go za ramię.
-Marcel przepraszam, że musiałeś to zobaczyć.. jest mi strasznie głupio, nie powinno do tego dojść, nie wiem co mnie podkusiło- znów zaczęłam ronić łzy. Niepotrzebnie go pocałowałam i mogłam nie dopuszczać, żeby Marcel wyszedł. Nie tak to miało wyglądać.
-Zoe, nie płacz.. nie musisz mi się tłumaczyć- wymusił lekki uśmiech i poszedł wzdłuż korytarza.
Gdy wróciłam do pokoju Harry siedział w tym samym miejscu na łóżku ze spuszczoną głową.
-Ja już pójdę- powiedział podnosząc się z łóżka i muskając mój policzek.
-Podobał mi się ten pocałunek- szepnął w moje ucho, aż mi ciarki przeszły.
Podniosłam ledwo żyjącą Lucy z podłogi i położyłam ją na łóżko, a sama zrobiłam to samo.
_______________________________________
O Boże, nie wierzę.. napisałam ten rozdział na takiej szybkości... bez pomysłu.. o ludzie ale lipa xd
Jak myślicie co będzie dalej? :D Czy Zoe któregoś z nich pokocha?
Wiecie co.. pracuje nad nowym zwiastunem, ale gify nie działają mi w programie ;c ehh
Mam do prowadzenia jeszcze konto Lucy na tt jak ktoś chce ;)
Obserwujcie mnie i bohaterów na tt (dajemy fb)
JEŚLI PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ZOSTAW KOMENTARZ!
PROSZĘ ZRÓBCIE MI PRZYJEMNOŚĆ I DOBIJCIE DO 60 KOMENTARZY *_*
No to tego.. do następnego! :))
Mary x.

