Obudziły mnie promienie słońca, wpadające do pokoju.Spojrzałam na zegarek.. dochodziła 10. Leniwie zwlekłam się z łóżka uświadamiając sobie, że dziś jest niedziela.. czyli jutro pierwszy dzień zajęć. Obawiałam się tego, co może mnie tam czekać. Niby to zwykłe studia, ale niektórzy mówią, że profesorowie nieźle dają w kość.
Poszłam do łazienki, aby się odświeżyć i pomalować. Nałożyłam ubrania i poszłam do pokoju, aby obudzić Lu. A gdyby tak.. nie, oblanie jej kubkiem zimnej wody, chyba nie jest dobrym pomysłem. Postanowiłam, że zemszczę się kiedy indziej i zdecydowałam normalnie ją obudzić.
Po zjedzeniu tego co miałam naszykowane w torbie, postanowiłyśmy z przyjaciółką, że pójdziemy do miasta na zakupy. Potrzebowałam się rozerwać.
Kupiłyśmy kilka ciuchów i zakupy spożywcze. Nic wielkiego.
***
___________________________________________________________________________
Marcel's POV
Zbliża się wieczór, a ja nadal siedzę i czytam tą samą nudną książkę. Właściwie jej nie czytam bo rozmyślam co mi wczoraj strzeliło do głowy. Po co ja wogóle poprosiłem tą dziewczynę o spotkanie się dzisiaj? To było żałosne.
Zoe na pewno myśli, że jestem jakimś głupim kujonem, który ma w dupie wszystko i patrzy tylko na to aby wyglądać jeszcze bardziej żałośnie. W rzeczywistości, nie chciałem być już tym przynudzającym chłopcem, na którego żadna dziewczyna nie chciała spojrzeć. Wiem, że nigdy nie będę jak Harry, właściwie nie chce być jak on. Chodzi do klubów, wyrywa laski, pije. Każda dziewczyna się za nim ogląda ponieważ wygląda atrakcyjnie. To głupie, jest moim bliźniakiem, ale jesteśmy całkiem inni, oprócz praktycznie takiej samej twarzy. Tyle, że ja uczę się dużo lepiej, i wyglądam tak jak wyglądam. Po prostu lubię swój styl.
Co do cholery jest ze mną nie tak? Siedzę i użalam się nad sobą, zamiast wyjść w końcu z tego pieprzonego akademika. Czy ja właśnie przeklinam w myślach?
Wyszedłem, wolnym krokiem idąc w stronę parku. Może to durne, ale denerwuję się. Nie poprosiłem jej aby przyszła, po to żeby ją poderwać, ale po to żeby kogoś poznać. Była ładna.. to był fakt. Rozmawialiśmy praktycznie chwile, ale wydawała się całkiem miła i to mnie zachęciło do zapoznania jej bliżej. Przysiadłem na drewnianej ławce czekając aż się pojawi.
Mijały kolejne minuty, a jej nadal nie było. W sumie nie dziwię się.. ehh kto by tam chciał zapoznawać się z jakimś nadętym nudziarzem. Już miałem iść kiedy usłyszałem, że ktoś siada obok mnie. To była ona.
-Przepraszam za spóźnie..
-Nic nie szkodzi- Odparłem nie dając jej dokończyć.
Uśmiechnęła się do mnie, co odwzajemniłem. Była naprawdę śliczna, ale zbyt doskonała dla mnie.
-Mieszkasz tu?- odważyłem się zapytać.
-Po drugiej stronie Londynu, od jutra zaczynam tu studia- odpowiedziała.
-Umm.. to podobnie jak ja, najwyraźniej będziemy w tej samej uczelni- stwierdziłem, na co ona zachichotała. Ma naprawdę śliczny uśmiech.. Boże Marcel idioto! walnąłem się w myślach z otwartej ręki w twarz.
-Mieszkasz w akademiku czy na stancji?- zadałem kolejne pytanie
-W akademiku, dokładnie w becie, a ty?
-Ja również w akademiku, tylko w delcie. Mieszkasz sama?
-Nie z przyjaciółką
-Ahh- Rozmowa może nie była zbyt fascynująca, ale nie czułem się niekomfortowo.
-A ty Mercel mieszkasz z kimś?- Przerwała napływające do mojej głowy myśli.
-Tak, z kolegą
-To opowiedz mi coś o sobie..- zachichotała. Była naprawdę miła. Spędziliśmy tak ponad godzinę na rozmowie. Gadaliśmy o sporcie, muzyce.. okazało się, że mamy wspólną ulubioną książkę i lubimy zespół The Beatles.
-Naprawdę miło się z tobą gadało, ale jest strasznie późno i muszę już iść.. spotkamy się jutro, być może na wspólnych zajęciach.
-Tak z tobą również miło spędziłem czas, do zobaczenia i miłych snów dzisiaj- to musiało głupio brzmieć.
-Nawzajem- ostatni raz uśmiechnęła się do mnie i ruszyła wzdłuż ścieżki alejkowej.
***
______________________________________________________________________
Zoe's POV
Marcel jest naprawdę sympatyczny. Myślałam, że nasza rozmowa będzie o ułamkach, całkach czy Bóg wie czym jeszcze. Okazał się być normalnym, zwykłym chłopakiem i myślę że uda nam się zaprzyjaźnić. Bynajmniej jeden znajomy na uczelni więcej.
Zaszłam zmęczona do domu i postanowiłam, że jutro rano wezmę prysznic, bo nie miałam już dziś na nic ochoty.
___________________________________________________________________
Witajcie :)) Jak tam wam święta minęły? :)
Wybaczcie, że taki krótki, ale na szybko go pisałam xd
JEŚLI PRZECZYTAŁEŚ/AŚ ZOSTAW KOMENTARZ !!Serio chce wiedzieć ile osób to czyta ;c